Strona 5 z 5

Re: AT 44 5,5 - moja przeprawa. Docelowo bull

: 19 marca 2014, 11:43
autor: carver
Już sobie poradziłem doraźnie. Udało mi się wykręcić ten zawór, bo wcześniej za cholere nie mogłem. Uchyliłem zawór, dmuchnąłem sprężarą od środka i zakropliłem oliwką. No i pomogło. Jednak paproch. Bałem się że oring.

Re: AT 44 5,5 - moja przeprawa. Docelowo bull

: 19 marca 2014, 11:53
autor: lykanos
Paproch na oringu bo nie sądzę żeby oring się tak szybko zużył. Grzejesz gwint lekko opalarką i prętem albo śrubokrętem zawiniętym w szmatę / rurkę z gumy odkręcasz żeby nie uszkodzić otworu i oksydy.
Spirit wrzucał zdjęcia w tym wątku http://airgun-hunting.pl/hatsan-at-44-t ... tml#p29066

Na przyszłość na końcówkę ładowania warto zakładać coś żeby paprochy się nie przyklejały. W kartuszu też musi być czysto a jeszcze lepiej posmarować ścianki bardzo cienko olejem - brak rdzy i zanieczyszczenia przykleją się do ścianki a nie do zaworka.

Edit. Widzę że się spóźniłem ;-)

Re: AT 44 5,5 - moja przeprawa. Docelowo bull

: 19 marca 2014, 12:09
autor: carver
Pogdrzać nie mogłem, bo kartusz oklejony folią carbon. Myślałem że ktoś wkleił gwint, ale znalazłem odpowiedni pręt, wkręciłem go w imadło, nałożyłem na niego kanał ładowania i obiema rękami za kartusz kręciłem. Ścięgna mi popękały w łapach ale w końcu puściło :-)

Re: AT 44 5,5 - moja przeprawa. Docelowo bull

: 19 marca 2014, 12:13
autor: lykanos
Ja kartusz zawijam w kawałek starej dętki i w imadło, w gumie się nie ślizga i nie uszkodzi oksyda.
Po pierwszym odkręceniu i posmarowaniu gwintu olejem teraz idzie już w miarę lekko.