Nowy wita forumowiczów
: 02 stycznia 2017, 23:30
Witam wszystkich
Od dzieciaka, a było to za czasów gdy pojawiały się pierwsze gwiezdne wojny w domu była jakaś wiatrówka. Dziadziuś dla wnuczków procę zrobił i łuk z kijka leszczynowego...takie tam wspominki.
Problem w tym, że tradycja rodzinna piknikowego strzelania zatrzymała się na karabinku łucznik, który jest starszy niż ja. Wiatrówka była katowana, strzelała ze wszystkiego co można było do lufy włożyć, służyła do deratyzacji, przechodziła z rąk do rąk i wróciła do mnie. Odnowiłem ją trochę, wymieniłem sprężynę i wciąż strzela, ale do czasów świetności jej daleko.
Posiedzę tu trochę z wami, poczytam, popytam. Szukam niedrogiego karabinku do 1000zł ze wszystkim co by słuszną mocą był obdarzony, najlepiej w kalibrze 5,5. Strzelanie z lunetą (do piknikowego strzelania to wciąż zabawkę mam) do 50m, najlepiej vortex lub jakieś pcp, ale to z budżetem ciężko. Dobrze, żeby był w rozsądnej wadze, bo chciałbym się z nim czasami zgubić w górach czy lasach.
Z innych zabawek w klimacie mam pistolet łucznik - ciężkie i słabe. Taka fajna zabawka do ćwiczenia postawy.
W kieszeni często procę od zwariowanego niemca, na dwie gumy 1745, którą do 20m całkiem sprawnie władam. Amunicja do tej zabawki to 10mm i 12mm ołowiane kulki i to co znajdę pod nogami.
Tyle w dwóch słowach.
Pomyślności w nowym roku!
Od dzieciaka, a było to za czasów gdy pojawiały się pierwsze gwiezdne wojny w domu była jakaś wiatrówka. Dziadziuś dla wnuczków procę zrobił i łuk z kijka leszczynowego...takie tam wspominki.
Problem w tym, że tradycja rodzinna piknikowego strzelania zatrzymała się na karabinku łucznik, który jest starszy niż ja. Wiatrówka była katowana, strzelała ze wszystkiego co można było do lufy włożyć, służyła do deratyzacji, przechodziła z rąk do rąk i wróciła do mnie. Odnowiłem ją trochę, wymieniłem sprężynę i wciąż strzela, ale do czasów świetności jej daleko.
Posiedzę tu trochę z wami, poczytam, popytam. Szukam niedrogiego karabinku do 1000zł ze wszystkim co by słuszną mocą był obdarzony, najlepiej w kalibrze 5,5. Strzelanie z lunetą (do piknikowego strzelania to wciąż zabawkę mam) do 50m, najlepiej vortex lub jakieś pcp, ale to z budżetem ciężko. Dobrze, żeby był w rozsądnej wadze, bo chciałbym się z nim czasami zgubić w górach czy lasach.
Z innych zabawek w klimacie mam pistolet łucznik - ciężkie i słabe. Taka fajna zabawka do ćwiczenia postawy.
W kieszeni często procę od zwariowanego niemca, na dwie gumy 1745, którą do 20m całkiem sprawnie władam. Amunicja do tej zabawki to 10mm i 12mm ołowiane kulki i to co znajdę pod nogami.
Tyle w dwóch słowach.
Pomyślności w nowym roku!