Hiszpańska mucha czyli bzykadło Norica Spider grs
: 17 sierpnia 2017, 23:44
Po zakupie tejże muchy coś na pewno stoi...
głównie ta flinta w kącie hehe.
Powróciła do mnie hiszpańska plujka. Po tym, jak sprawilem sobie pierwszego pcp'a i stwierdziłem że już jej nie potrzebuje, ktoś stwierdził, że nad nią nie panuje, a do puszek przy grillu woli walthera cp99. Nie ma się co dziwić kopie cholera przy strzale jak muł a nie muszka.
Nie mniej jednak Noricowcy potrafią zrobić celny sprzęt. Marvic Gold, która kiedyś miałem była wdziecznym strzeladłem, chociaż tak naprawdę dopiero po wizycie u beżowego majstra gdzie straciła lufa na długości a zyskała płaszcz i tłumik. Później dostała nowa osadę, dzięki której zaczęła więcej ważyć i mniej kopać, stając się naprawdę fajnym dziurkaczem. Nasuwa się tylko jedno pytanie: Po kiego ch..a kupować coś za 1000 i dokładać w przeróbki jeszcze 700, kiedy można kupić od razu sprzęt bardziej cywilizowany. Od razu spieszę z wyjaśnieniem, że wtedy (będzie z 8lat) byłem na beżowym i jak tylko przeczytałem, że mam kupić slaviego albo hawuja, stwierdziłem, że aż taki beżowy nie jestem i od razu nabyłem golda. Wtedy jeszcze kupiłem go na alletanio za 450. Co by nie wprowadzać dluzyzny, po dłuższym czasie nie mania wiatrówki, znowu skusilem się na norice, ponieważ wladowali gasram do plujki za ca 870zl. Ale spider nie jest tak fajny jak Gold.
Ponieważ wrócił do mnie i już się nigdzie nie wybiera, postanowiłem coś z nim zrobić, żeby był jak hiszpańska mucha i stał na wysokości zadania, a nie jak zielona co ma tylko nozki ubabrane w niezbyt ciekawym produkcie otrzymanym w wyniku przemiany materii.
Na pierwszy ogień wziąłem lufę. Udydolilem ja na długości tej wytwornej rączki do naciagania. Po pomiarach wyszlo, że zostało ca 34cm a ubyło 14,4. Jestem fanem tradycyjnego procesu wytwarzania japońskich mieczy, dlatego i za lufę wziąłem się przy pomocy metody " hand made". A może to dlatego, że nie mam odpowiednich narzędzi, bo siedzę w aucie na pauzie i mi się nudzi... Po cięciu pilnik, później papiery od 400 do 2500. Frezik kulisty i korona zrobiona. Ja też na kulce papierem 2500 pojechałem.
Dla testu strzeliłem kilka razy na 10m i nawet trzy razy trafiłem prawie dziurka w dziurkę. Pomyślałem więc, że moja ręczna robotka nawet zadziałała. Oczywiście jeżeli jest chujnia to krytyka mile widziana, duży jestem nie poplacze się
Po obcince jednak pojawił się inny, jakże upierdliwy problem. Hiszpańska mucha, oprócz tego że kopie jak muł to jeszcze drze ryja jak stado mułów. Lufa ma 14,4mm średnicy przy kalibrze 4,5mm. Wyczytalem, chociaż to może być oczywiste, że jest odrobinę za gruba aby wykonać gwint 1/2unf. Trzaby było ją pocienić. Stwierdziłem, że pomimo znaczej ilości wolnego czasu, nie będę robił z ciężarówki frezarki czy tam tokarki i zanabędę tłumik nasuwany blokowany kontra zaciskową. Zobaczymy czy zadziała.
Kolejny problem to nadal niska masa. Wcześniej z luneta utg 3-12x44 było trochę lepiej to teraz z judaszem 4x40 z Bangladeszu jest koślawo. Jednak ten temat zostanie na kiedy indziej. Najważniejszym problemem wg mnie jest zajebiscie skomplikowana budowa spustu, który to pieprzy robotę. Zresztą oceńcie sami:
Nareszcie dotarłem do sedna sprawy, jeśli trochę przynudzilem to sorry from the mountain
, a mianowicie co z tym dziadem można zrobić, żeby był bardziej cywilizowany. Mnie przypomina spust w chalubicy, ciągniesz za sznur i jeb. Tutaj jednak można byłoby się pokusić o większą precyzję pracy. Może można go wyje...ć i zastąpić jakaś bardziej przemyślana konstrukcją?
Powróciła do mnie hiszpańska plujka. Po tym, jak sprawilem sobie pierwszego pcp'a i stwierdziłem że już jej nie potrzebuje, ktoś stwierdził, że nad nią nie panuje, a do puszek przy grillu woli walthera cp99. Nie ma się co dziwić kopie cholera przy strzale jak muł a nie muszka.
Nie mniej jednak Noricowcy potrafią zrobić celny sprzęt. Marvic Gold, która kiedyś miałem była wdziecznym strzeladłem, chociaż tak naprawdę dopiero po wizycie u beżowego majstra gdzie straciła lufa na długości a zyskała płaszcz i tłumik. Później dostała nowa osadę, dzięki której zaczęła więcej ważyć i mniej kopać, stając się naprawdę fajnym dziurkaczem. Nasuwa się tylko jedno pytanie: Po kiego ch..a kupować coś za 1000 i dokładać w przeróbki jeszcze 700, kiedy można kupić od razu sprzęt bardziej cywilizowany. Od razu spieszę z wyjaśnieniem, że wtedy (będzie z 8lat) byłem na beżowym i jak tylko przeczytałem, że mam kupić slaviego albo hawuja, stwierdziłem, że aż taki beżowy nie jestem i od razu nabyłem golda. Wtedy jeszcze kupiłem go na alletanio za 450. Co by nie wprowadzać dluzyzny, po dłuższym czasie nie mania wiatrówki, znowu skusilem się na norice, ponieważ wladowali gasram do plujki za ca 870zl. Ale spider nie jest tak fajny jak Gold.
Ponieważ wrócił do mnie i już się nigdzie nie wybiera, postanowiłem coś z nim zrobić, żeby był jak hiszpańska mucha i stał na wysokości zadania, a nie jak zielona co ma tylko nozki ubabrane w niezbyt ciekawym produkcie otrzymanym w wyniku przemiany materii.
Na pierwszy ogień wziąłem lufę. Udydolilem ja na długości tej wytwornej rączki do naciagania. Po pomiarach wyszlo, że zostało ca 34cm a ubyło 14,4. Jestem fanem tradycyjnego procesu wytwarzania japońskich mieczy, dlatego i za lufę wziąłem się przy pomocy metody " hand made". A może to dlatego, że nie mam odpowiednich narzędzi, bo siedzę w aucie na pauzie i mi się nudzi... Po cięciu pilnik, później papiery od 400 do 2500. Frezik kulisty i korona zrobiona. Ja też na kulce papierem 2500 pojechałem.
Dla testu strzeliłem kilka razy na 10m i nawet trzy razy trafiłem prawie dziurka w dziurkę. Pomyślałem więc, że moja ręczna robotka nawet zadziałała. Oczywiście jeżeli jest chujnia to krytyka mile widziana, duży jestem nie poplacze się
Po obcince jednak pojawił się inny, jakże upierdliwy problem. Hiszpańska mucha, oprócz tego że kopie jak muł to jeszcze drze ryja jak stado mułów. Lufa ma 14,4mm średnicy przy kalibrze 4,5mm. Wyczytalem, chociaż to może być oczywiste, że jest odrobinę za gruba aby wykonać gwint 1/2unf. Trzaby było ją pocienić. Stwierdziłem, że pomimo znaczej ilości wolnego czasu, nie będę robił z ciężarówki frezarki czy tam tokarki i zanabędę tłumik nasuwany blokowany kontra zaciskową. Zobaczymy czy zadziała.
Kolejny problem to nadal niska masa. Wcześniej z luneta utg 3-12x44 było trochę lepiej to teraz z judaszem 4x40 z Bangladeszu jest koślawo. Jednak ten temat zostanie na kiedy indziej. Najważniejszym problemem wg mnie jest zajebiscie skomplikowana budowa spustu, który to pieprzy robotę. Zresztą oceńcie sami:
Nareszcie dotarłem do sedna sprawy, jeśli trochę przynudzilem to sorry from the mountain