Chodzi o mole, a dokładniej o szkodniki, które przyczepiły się do skóry dzika. Skóra od wczoraj leży na balkonie (została położona wieczorem) oraz została intensywnie spryskana olejkiem lawendowym wczoraj oraz dzisiaj rano i wyczesana twardą szczotką. Teraz leży i stale się nagrzewa bo jest u mnie więcej niż 20 stopni.
Niestety nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy pojawiły się mole. Na futrze można było zauważyć sporo wełnistych "kuleczek" (zostały już potraktowane szorstką szczotką), dorosłe osobniki i jedną białą larwę. Dlatego pytam, bo niezmiernie zależy mi na odratowaniu futrzaka: czy da radę pozbyć się szkodników i skóra będzie "zdatna do użytku"? Włosie samo z siebie nie wypada (jedynie podczas intensywnego szczotkowania). Czy już nie ma nadziei i lepiej wywalić?
Bardzo proszę o pomoc (lub odesłanie do właściwego forum


