Mam na schodach czujkę PIR podłączoną do lampy, by oświetlenie samo się włączało gdy ktoś wejdzie na schody.
Siadła żarówka po wielu latach. Bywa. Zmieniłem, wsadziłem ledową. Popracowała może minutę.
Shit happens. Zmieniłem żarówkę tym razem na najzwyklejszą. Pyk - po żarówce.
Myślę sobie co się kurna wyrabia??
Miernik w łapę.
Jeden pomiar. Drugi
Trzeci.
Nie wierzę. Po włączeniu czujki na wyjściu do żarówki pokazuje się napięcie rzędu 700V i spada do osiągnięcia rzędu 240V.
Gdyby czujka działała na międzyfazowym to byłoby 400V.
Tu jest 700!!!
Magia Świąt.
Podejrzewam że w czujce gdzieś jest cewka, albo jakiś uwalony przekaźnik na którym się takie napięcie indukuje,
Bo inaczej tego mój łeb nie chce przyswoić.
Czujka pewnie i tak trafi do kosza, niemniej zjawisko jest intrygujące.
Miał ktoś taki przypadek??


