Jeden z zainteresowanych zarzucił mi że kolba jest za bardzo zniszczona i po głębszym namyśle doszedłem do wniosku że miał rację. Postanowiłem coś z tym zrobić tym bardziej że oryginalny kolor osady nigdy mnie nie powalał
W ruch poszła szlifierka rotacyjne z drobnym papierkiem i po godzinę może dwóch udało się pozbyć tego wstrętnego koloru Do jej pomalowania użyłem lakierobejcy drewno chronu o kolorze cydr himalajski (podobno bejca była by lepsza)
Jeśli ktoś planuje malowanie osady pędzelkiem stanowczo odradzam
Efekt oceńcie sami...




