
... miałem w rękach w początku lat 70-tych ubiegłego wieku (bardzo chciałem to napisać, chociaż to oczywiste) Później, gdy trochę dorosłem, wiatrówkę uznałem za zabawkę. Miałem też przez pewien czas możliwość postrzelania z rzeczy, wydawało mi się wtedy, że fajniejszych. Tak, że zabawę z wiatrówkami odłożyłem na ponad 30 lat. Niedawno, tzn jakieś 4 czy 5 lat temu, nagle mnie olśniło. Przypomniałem sobie, że przecież miałem taką fajną pasję, która przynosiła mi dużo przyjemności... Tzn, nie samej - kiedyś też postrzeliłem się w nogę
W każdym razie fajnie jest, gdy w pewnym wieku możemy się już poczuć dorosłymi ludźmi. Tzn. w tym sensie że wreszcie sami możemy wreszcie decydować ile wydamy na swoje zabawki i ile ich będziemy mieć... No cóż, a poza tym, uważam się nadal za początkującego.






