Od razu mówię że nie mam siana, mam bardzo ograniczony limit miesięczny na durnoty więc ten projekt to plan na ładnych kilka miesięcy (po 2-3 max stówy na miesiąc).
Spocznij, wolno się nabijać (i tak mam to w dupie).
Pomyślałem sobie że gdzie wiatrówki tam i toczenie drobiazgów, więc może temat kogoś zainteresuje. A może nie.
Do rzeczy - TEORIA:
Tokarki kosztują absurdalne pieniądze. Tokareczka z silnikiem 0,3 kW to koszt rzędu 2500 zł.
Budowa od podstaw...to ekonomiczne samobójstwo. Silnik, włącznik, przekładnia pasowa wielobiegowa, uchwyty, stół roboczy, konstrukcja trzymająca całość w kupie i wiele innych...Z drugiej strony tokarze a swoje usługi cenią się jak za zboże a czasem trzeba, bądź chciałoby się wytoczyć jakaś rurkę lub tuleje, zawias itp proste rzeczy bez fajerwerków.
Za 1/10 ceny mini tokarki mam wiertarkę stołowa która ma na starcie 5x mocniejszy silnik i wszystko czego mi trzeba, w tym uchwyt 16 mm więc spory.
Plan jest prosty - kładziemy wiertarkę na boku, w miejscu stolika mocujemy drugi uchwyt wiertarski na przykład z rozwalonej wiertarki, do nakiełkowania prętów lub mocowania ich z drugiej strony. Mocowanie noża może być przesuwane na koniku zrobionym że starej maszynki do cięcia glazury , gdzie nóż jeździ na dwóch prętach, oczywiście po modyfikacjach.
Wersja na grubo to dorobić pręt gwintowany i zgrać go z powyższym wózkiem - będzie posuw.
PRAKTYKA na dziś:
No i doszła. Jest to typowe CCS (Cheap Chinesse Shit)
O ile głowica czyli zespół silnik z przekładnią i wałkiem rokuje nadzieję, o tyle już dół niebałdzo...
Rura która wszystko zespala jest cieniutka. Stolik wiertarski z jakiejś tłoczonej blachy.
Skoro już rozpakowałem sprzęt to widzę, że owszem - da się z wiertarki zrobić tokarkę, ale nie będzie to takie hop-siup.
Trzeba zaprojektować od nowa całe mocowanie góry, bo mocowanie na samej rurze, choćby zastąpić ją litym prętem, to za mało. Czyli trzeba znaleźć kilka dodatkowych miejsc, w których można to chwycić, i dorobić do tego odpowiednie mocowanie. Dodam, że solidne. Mocowanie musi być przytwierdzone do równie solidnej konstrukcji, by całość była na maxa sztywna.
Sam uchwyt wiertarski trzeba przenieść na drugą stronę i wszystko do niego dorobić. Oryginalny stolik na oko wydaje mi się zbyt delikatny, chociaż moooooże by się nadał do operacji typu nawiercanie obracanego przedmiotu.
Zaś oryginalny uchwyt wiertarski w miejscu w którym powinien się pierwotnie znajdować, zastąpić uchwytem tokarskim. To z kolei wiąże się z dorobieniem odpowiedniej flanszy do uchwytu tokarskiego oraz przerobieniem (może wystarczy nawiercenie i gwintowanie, by śruba trzymała) wałka.
Tak więc projekt wydaje się realny, nawet ma rację bytu. Szacuję że całość powinna się zmieścić w 1,5 kafla, moooooże jak się bardzo zepnę w 1kzł. Niestety limit kasy przeznaczonej na głupoty w tym miesiącu już wydałem, więc będę musiał robić powolutku, z miesiąca na miesiąc (właściwie nie mam się do czego spieszyć, tokarka to moja fanaberia a nie konieczność).
Liczę na wypowiedzi w temacie bardziej doświadczonych kolegów, sugestie, dobre rady, pomysły itp.



