Ratowanie kolby Łucznika 87

Porady i tutoriale dla majsterkowiczów i strzelców, którzy chcą samodzielnie wykonać lub ulepszyć sprzęt. Od prostych modyfikacji po zaawansowane projekty DIY

Moderatorzy: Neo, arkadyjczyk

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
panzerkampf
Świerzak
Świerzak
Posty: 128
Rejestracja: 29 marca 2011, 00:17
Arsenał: AT44-10 TH + Hawke Nite-eye 6.5-20x50 Ao IR
Subkarabinek Cp1M + pistol scope BSA Edge 2-7x32

Crosman 1077 i C11

Ratowanie kolby Łucznika 87

Post autor: panzerkampf »

Panowie, wpadł mi w ręce Łucznik 87. Stan jego jest agonalny, ale najważniejsze jest to, że jest kompletny.

Jeżeli chodzi o system to go odratuje na spokojnie, z tym sobie poradzę. Natomiast największym problemem dla mnie będzie sama osada

Aktualnie wygląda ona tragicznie, ma dużo wgnieceń, a najgorsze jest to, że jest pomalowana, i to chyba nieraz, na przestrzeni wielu lat, jakąś straszną brązową farbą olejną, która ma kolor przypominający... :-)5-

I tu moje pytanie, jak taką osadę odratować? Próbowałem to usuwać mechanicznie ale to droga przez mękę i generalnie bardzo dużo materiału też schodziło z samej kolby, natomiast nie było to efektywne. Znalazłem jakiś specyfik do rozpuszczania powłok lakierniczych i to dało już dużo lepsze efekty. To znaczy nadal nie chce to za bardzo złazić, ale jest na tyle zmiękczone, że można to zeskrobać cykliną bez niszczenia kolby.

Zastanawiam się, jak taką kolbę pomalować i jak uzupełnić wszelkie wgnioty i obicia. Chciałbym możliwie skutecznie zamaskować uszkodzenia mechaniczne a kolbę przywrócić do stanu, maksymalnie przypominającego fabryczny czyli olejowanie raczej też tu nie wchodzi w grę.

Drugi problem, który nawet wydaje się poważniejszy To pęknięcie kolby od dolnej strony, gdzie porusza się napinacz sprężyny. W karabinku kiedyś wypadł nit, trzymający dźwignie napinacza i jakiś domorosły rusznikarz zastąpił ten nit nieodpowiednio zarobionym gwoździem. Niestety wystający gwóźdź okazał się za szeroki i rozepchał kolbę, powodując jej wzdłużne pęknięcie. Przed malowaniem muszę w jakiś sposób to skleić i zastanawiam się, jak to zrobić, żeby ukryć ślad pęknięcia oraz maksymalnie skutecznie połączyć dwie części kolby. Dosyć problematyczne jest umieszczenie kleju w tej szczelinie, ponieważ trzeba wręcz rozciągać pękającą osadę.

Będę wdzięczny za wszelkie porady, jak odrestaurować drewno, aby miało charakter maksymalnie zbliżony do fabrycznego. A cały złom został pooksydowany na nowo i do wiosny będzie w warunkach jubilersko-zegarmistrzowskich złożony na nowo th-hunter
moje wiatrówki! :)
miecio1112
Świerzak
Świerzak
Posty: 157
Rejestracja: 01 kwietnia 2020, 13:11
Arsenał:
Been thanked: 1 time

Re: Ratowanie kolby Łucznika 87

Post autor: miecio1112 »

Witaj jak już schodzi pomału ta farba to zeskrop to nożykiem delikatnie ile się da żeby później nie kleiło się do papieru ściernego, kolejne papier ścienny 120 i coraz drobniejszy aż zejdzie cała ta farba. A jak będą drobne ubytki to szpachla do drewna taka sama jaki jest materiał tej osady i znowu papierek drobny aż uzyskasz fascynujący efekt. Kolejno bejcowanie i lakier lub olej co kto lubi i się podoba choć ja wolę zabezpieczyć lakierem bo jest trwały i wydobywa ten efekt końcowy i słoje drewna, a olej wymaga co jakiś czas ponownego odświeżenia bo wiadomo ręce się pocą warunki atmosferyczne też działają nie korzystnie, ale jak mówię kwestia gustu. A pokaż fotkę jak to teraz wygląda.
Bors
Hunter
Hunter
Posty: 977
Rejestracja: 24 listopada 2021, 10:08
Arsenał: Siekiera po dziadku
Lokalizacja: Nasza Najjaśniejsza ;-)

Re: Ratowanie kolby Łucznika 87

Post autor: Bors »

Na wgnioki i nierówności nie ma chyba innego sposobu, jak ręczne zeszlifowanie jak największej ich ilości do równej powierzchni. Przecież tam gdzie to możliwe możesz zebrać nieco więcej materiału bez szkody dla całej osady? Te najgłębsze trzeba będzie jednak zamaskować. Można użyć do tego gotowej szpachli, ale można też inaczej. Kiedyś używano na przykład mieszanki kleju z pyłem ze szlifowania którego masz pewnie pod dostatkiem. Po wypełnieniu i dokładnym wysuszeniu naprawiane miejsce wygładza się na równo. Drewniany pył możesz także mieszać z transparentną żywicą epoksydową. W ten sposób uzyskasz znacznie bardziej trwałą masę do naprawy tych miejsc, szczególnie na twardym drewnie. Żywica epoksydowa przyda się także do naprawy pęknięcia wzdłużnego osady. Myślę, że najlepiej zrobić to na gorąco. Czyli należy dobrze wygrzać osadę na gorącym grzejniku, piekarniku, itp. Po rozgrzaniu drewna nałóż na naprawiane miejsce życicę, która znacznie lepiej wniknie (bo otwierają się pory i żywica głębiej penetruje materiał). Oczywiście należy użyć docisków, a po związaniu i wyschnięciu ściąć resztki i dokładnie wyszlifować naprawiane miejsce. Do malowania wstępnego gotowej osady także polecam cienką warstwę rozcieńczonej żywicy lub lakier epoksydowy nakładany na gorąco. Te środki dają bardzo trwałą, odporną i gładką powierzchnię, którą można utrzymywać w doskonałej kondycji za pomocą olejów i wosków. Oczywiście można nałożyć także kilka warstw epoksydu, jeśli tylko wolisz gładki połysk. Wtedy olejowanie i woskowanie nie będzie już konieczne. Za to do końcowego polerowania możesz użyć wełny stalowej o odpowiedniej gradacji.
Awatar użytkownika
sandacz
Sponsor forum
Sponsor forum
Posty: 1057
Rejestracja: 05 listopada 2016, 14:19
Arsenał:

Re: Ratowanie kolby Łucznika 87

Post autor: sandacz »

We wgniotkę wpuść kropelkę wody. Włókna napuchną i nawet jak wgniotka nie zniknie to będzie mniej do szlifowania.
Awatar użytkownika
jakiii
Zasłużony Hunter
Zasłużony Hunter
Posty: 5603
Rejestracja: 18 sierpnia 2011, 20:59
Arsenał:

Re: Ratowanie kolby Łucznika 87

Post autor: jakiii »

sandacz pisze: 01 lutego 2026, 10:34 We wgniotkę wpuść kropelkę wody. Włókna napuchną
I przyłożyć coś gorącego, np. żelazko, nie za duże wgniotki powinno wypchać.
ODPOWIEDZ